Pły­wa­nie jest wyjąt­ko­wą for­mą aktyw­no­ści fizycz­nej, przy­no­szą­cą relaks i jed­no­cze­śnie akty­wu­ją­cą wszyst­kie gru­py mię­śnio­we. To dys­cy­pli­na dla osób w każ­dym wie­ku, nie­za­leż­nie od moż­li­wo­ści fizycz­nych. Naukę pły­wa­nia pro­po­nu­ję dla każ­dej oso­by, któ­ra ukoń­czy­ła 4 lata. W trak­cie pły­wa­nia układ mię­śnio­wy zosta­je napię­ty, roz­luź­nio­ny i roz­cią­ga­ny. Dodat­ko­wym atu­tem jest nacisk wody na cia­ło, co powo­du­je deli­kat­ny hydro­ma­saż ukła­du lim­fa­tycz­ne­go i tym samym relak­su­je poprzez opły­wa­ją­cą cia­ło wodę. Siła wypo­ru pozwa­la na cał­ko­wi­te odcią­że­nie ukła­du rucho­we­go czło­wie­ka, dla­te­go łącząc pły­wa­nie z róż­ny­mi for­ma­mi gim­na­sty­ki w wodzie wpro­wa­dza­my dosko­na­łą for­mę ćwi­czeń reha­bi­li­ta­cyj­no-rucho­wych poprzez relaks i zaba­wę.

Tym samym chciał­bym pań­stwu zapre­zen­to­wać czte­ry rodza­je sty­li, któ­re wystę­pu­ją w pły­wa­niu (w nawia­sach nazwy potocz­ne):

motyl­ko­wy („del­fin“)

grzbie­to­wy („grzbiet“)

kla­sycz­ny („żaba“)

dowol­ny („kraul“)

Połą­cze­nie tych czte­rech sty­li w pły­wa­niu spor­to­wym doda­je dodat­ko­wy styl, zwa­ny zmien­nym.

zmien­ny

Życzę miłe­go oglą­da­nia!

Podzię­ko­wa­nie:

W poka­zie bra­ła udział Moni­ka Bień, wycho­wan­ka klu­bu GOS Raszyn od 2004 gdzie zaczy­na­ła przy­go­dę z pły­wa­niem i była m.in pod moją opie­ką tre­ner­ską. Od 2006 wycho­wan­ka Sto­łecz­ne­go klu­bu MKS POLO­NIA pro­wa­dzo­na przez Krzysz­to­fa Klep­ko i Woj­cie­cha Rod­kie­wi­cza. Wie­lo­krot­na fina­list­ka MP uczest­nicz­ka MŚ szkoł na Mal­ta 2011.

23 komen­ta­rze

  1. Sylwia

    Wszyst­kim paniom pole­cam te zna­ko­mi­cie pro­wa­dzo­ne przez pana Rober­ta ćwi­cze­nia. Uczęsz­czam na zaję­cia od dwóch mie­się­cy i uda­ło mi się już zrzu­cić 6 kg. Zaję­cia są bar­dzo dyna­micz­ne. Po pół godzi­nie tak inten­syw­ne­go ruchu jest jesz­cze czas na relaks. Dłu­go poszu­ki­wa­łam odpo­wied­nich zajęć dla sie­bie i taka for­ma ruchu jest dla mnie ide­al­na. Z gim­na­sty­ki wycho­dzę zmę­czo­na, ale i odstre­so­wa­na. Myślę,że na to wszyst­ko wpły­wa miła atmos­fe­ra zajęć.

    Odpo­wiedz
  2. Karol

    Na pierw­sze zaję­cia zaaran­żo­wa­ne przez moja Uko­cha­ną , w tro­sce o moje zdro­wie, sze­dłem jak na ścię­cie. Na wstę­pie zastrze­głem, że chcę pozna­wać tech­ni­kę, a nie­ko­niecz­nie pra­co­wać nad kon­dy­cją. Pan Robert uśmiech­nął się wyro­zu­mia­le i poki­wał ze zro­zu­mie­niem gło­wą. Już na kolej­ne pędzi­łem zain­try­go­wa­ny jak jesz­cze w nie­wy­mu­szo­ny, natu­ral­ny spo­sób moż­na zmo­ty­wo­wać do wysił­ku takie­go „couch pota­to“ jak ja. Pan Robert, pro­fe­sjo­na­li­sta w każ­dym calu, demon­stru­je (jeśli trze­ba w wodzie), stro­fu­je i mobi­li­zu­je do pre­cy­zyj­ne­go wyko­ny­wa­nia zadań, ale przede wszyst­kim dba o to by wysi­łek przy ich wyko­ny­wa­niu był opty­mal­ny. Rzecz w tym by adept wyszedł z base­nu na lek­ko ugi­na­ją­cych się nogach, ale o wła­snych siłach i z uśmie­chem zado­wo­le­nia na ustach. Zno­wu polu­bi­łem wysi­łek fizycz­ny. Wra­cam do spor­tu…

    Odpo­wiedz
  3. Magdalena

    Kie­dyś uczęsz­cza­łam na zaję­cia do Pana Rober­ta to była naj­lep­sze zaję­cia! Czy teraz gdzieś się odby­wa­ją?????

    Odpo­wiedz
  4. Anka

    Mimo że nie umiem pły­wać (!), cho­dzę na te zaję­cia regu­lar­nie już czwar­ty rok i nie mam zamia­ru prze­stać, co samo w sobie jest już chy­ba wystar­cza­ją­cą rekla­mą 🙂 Tak jak napi­sa­ła jed­na z Pań powy­żej, aqua aero­bic w wyda­niu p. Rober­ta jest bar­dzo dyna­micz­ny – żaden z innych zna­nych mi instruk­to­rów nie potra­fił zmo­bi­li­zo­wać mnie do takie­go wysił­ku. Nawet jeśli przy­cho­dzę na basen zmę­czo­na czy obo­la­ła i mam szcze­ry zamiar oszczę­dzać się, ćwi­czyć zacho­waw­czo i po pro­stu jakoś prze­trwać te 30 minut, zwy­kle – dzię­ki cha­ry­zmie pro­wa­dzą­ce­go – „nakrę­cam się“ tak, że led­wo wycho­dzę z base­nu. P. Robert potra­fi zmę­czyć… Ale prze­cież o to wła­śnie cho­dzi. Rezul­ta­ty są impo­nu­ją­ce: krę­go­słup prze­stał mnie boleć już daw­no temu, na figu­rę nie narze­kam mimo spo­re­go ape­ty­tu, a na gór­skich podej­ściach mało kto jest w sta­nie mnie wyprze­dzić 🙂 Pole­cam!

    Odpo­wiedz
  5. Madzia

    Nigdy nie przy­pusz­cza­łam, że będąc w wodzie czło­wiek może się spo­cić.… po zaję­ciach z Panem Rober­tem wiem, że jest to moż­li­we 🙂
    Cho­dzę na zaję­cia od kil­ku mie­się­cy i muszę przy­znać, że chy­ba wykształ­cił mi się jakiś nowy mię­sień w łyd­ce 😉 , cel­lu­lit na udach się tro­chę wyrów­nał a ja czu­ję się świet­nie 🙂
    Róż­no­rod­ność ćwi­czeń, cha­ry­zma pro­wa­dzą­ce­go i pozy­tyw­ne zmę­cze­nie wpły­wa na mnie baaar­dzo korzyst­nie 🙂
    Pole­cam!!!!

    Odpo­wiedz
  6. Kasia

    Uza­leż­nio­na:
    -od tych zajęć
    -endor­fin jakie są w gra­ti­sie po każ­dych ćwi­cze­niach
    -bab­skie­go kli­ma­tu
    – i swo­je­go gło­śne­go śmie­chu, któ­ry jest ozna­ką kom­plet­ne­go bra­ku siły i świa­do­mo­ści, że pomi­mo szcze­rych chę­ci nogi nie są w sta­nie utrzy­mać się w pozio­mie 😀
    Tre­ner, jedy­ny taki!! 🙂 potra­fi zmo­bi­li­zo­wać każ­de­go z osob­na, do tre­no­wa­nia na mia­rę indy­wi­du­al­nych moż­li­wo­ści. Zaan­ga­żo­wa­ny jest tak, że cza­sem ma się poczu­cie, że tre­nu­je­my w kadrze naro­do­wej, a do olim­pia­dy co raz mniej czasu:-DD mistrzo­stwo świa­ta! 🙂

    pozdra­wiam
    pani inży­nier z budo­wy 😉

    Odpo­wiedz
  7. Barbara

    Co wto­rek i czwar­tek od godzi­ny 20.30 czas nale­ży do mnie. Na te dni cze­kam i nie­waż­na jest pogo­da za oknem. Na zaję­cia u Pana Rober­ta uczęsz­czam 4 sezon , z kil­ku­mie­sięcz­ną prze­rwą. Ta prze­rwa była kosz­ma­rem, bóle sta­wów, krę­go­słu­pa. Po powro­cie na agua aero­bic, po kil­ku zaję­ciach wszyst­ko minę­ło. Cia­ło sta­je się lżej­sze, oddech peł­niej­szy. Pół godzi­ny wal­ki z wodą. Do tej zaba­wy zachę­ca Pan Robert. Zaję­cia są inte­re­su­ją­ce, nie czu­jesz bólu i zmę­cze­nie przy­jem­ne. Efek­ty też już widocz­ne, przy zało­że­niu, że po powro­cie do domu nie rzu­cisz się na jedzon­ko. Kie­dy ćwi­czy­my przy muzy­ce, pozo­sta­li na base­nie zamierają,pływając zer­ka­ją w naszą stro­nę i co ponie­któ­rzy zapi­su­ją się na zaję­cia. To dosko­na­ły relaks. Jestem już uza­leż­nio­na. Pole­cam.

    Odpo­wiedz
  8. aga

    Stu­pro­cen­to­wo potwier­dzam wszyst­kie powyż­sze opi­nie. Pan Robert to cha­ry­zma, kom­pe­ten­cja i świet­na zaba­wa. Mistrz w swo­jej dzie­dzi­nie. Poświę­ca gru­pie auten­tycz­ną uwa­gę, w każ­de zaję­cia wkła­da ser­ce. To się po pro­stu czu­je!
    Dodam, że umie zmo­ty­wo­wać do wysił­ku jak nikt, a jed­no­cze­śnie nie ocze­ku­je od ćwi­czą­cych nie­moż­li­we­go. Do tego wszy­scy w trak­cie aero­bi­ku (i po nim) czu­ją się doener­ge­ty­zo­wa­ni i zapo­mi­na­ją o stre­sach, depre­sjach itd. Pole­cam!

    Odpo­wiedz
  9. Ewa

    Witam!
    Ja tak­że, jak Panie powy­żej (pozdra­wiam, szcze­gól­nie panią inży­nier, bo tę roz­po­zna­ję ;-)) pole­cam zaję­cia aqu­aro­bi­cu – kie­dyś byłam oso­bą zupeł­nie aspor­to­wą, a teraz nie wyobra­żam sobie życia bez ruchu i na pew­no część zasłu­gi nale­ży się Rober­to­wi.
    Zna­la­złam sport dla sie­bie – i jed­na z rze­czy, któ­ra mnie w nim pocią­ga, to wła­śnie to, że nie moż­na się spo­cić, choć kole­żan­ka powy­żej twier­dzi ina­czej 😉
    Za to na pew­no moż­na się zmę­czyć i mówię to z peł­ną odpo­wie­dzial­no­ścią, cho­ciaż cho­dzę już ponad trzy lata i na pew­no mam nie naj­gor­szą kon­dy­cję.
    Robert jest oso­bą bar­dzo kon­tak­to­wą i ener­ge­tycz­ną, co bar­dzo dobrze wpły­wa na odbiór i jakość zajęć. Jeśli jesz­cze zasta­na­wia­cie się nad tym, czy spró­bo­wać, to prze­stań­cie i przyjdź­cie koniecz­nie.

    Odpo­wiedz
  10. Ania

    Zaję­cia z Panem Rober­tem są świet­ne! Cho­dzę na nie już sześć lat i nie mam żad­nych pro­ble­mów z nad­wa­gą (a uwiel­biam sło­dy­cze), z krę­go­słu­pem (a sie­dzę przed kom­pu­te­rem 8 godzin dzien­nie) i z kon­dy­cją (a muszę kil­ka razy dzien­nie wbie­gać na III pię­tro, czę­sto z zaku­pa­mi i w szpil­kach). Pan Robert try­ska ener­gią i ma rzad­ki dar mobi­li­zo­wa­nia do wysił­ku. Jest przy tym pro­fe­sjo­na­li­stą – zaję­cia są dobrze prze­my­śla­ne i spraw­nie prze­pro­wa­dzo­ne. Po wyj­ściu z base­nu czu­ję, że Pan Robert „uru­cho­mił“ wszyst­kie moje mię­śnie, choć trze­ba dodać, że na każ­dych zaję­ciach sku­pia się na innych par­tiach cia­ła. Przy oka­zji pozna­łam fan­ta­stycz­ne dziew­czy­ny, z któ­ry­mi spo­ty­kam się nie tyl­ko na aqua aero­bi­ku…
    Gorą­co pole­cam!

    Odpo­wiedz
  11. Hania

    Zaję­cia aqua aero­bi­ku z Panem Rober­tem są fan­ta­stycz­ne! Świet­nie dobra­ny zestaw ćwi­czeń, przy­jem­na atmos­fe­ra, aż chce się ćwi­czyć!
    Pole­cam gorą­co! 🙂

    Odpo­wiedz
  12. Katarzyna

    Wszyst­kim zain­te­re­so­wa­nym pole­cam zaję­cia z aqua aero­bi­ku. Pro­wa­dzą­cy pan Robert ma duże doświad­cze­nie i cie­ka­wy pro­gram ćwi­czeń. Czas poświę­co­ny na zaję­cia z pew­no­ścią uzna­cie za dobrze wyko­rzy­sta­ny.

    Odpo­wiedz
  13. Magdalena

    Moja przy­go­da z nauką pły­wa­nia zaczę­ła się od pro­ble­mów z krę­go­słu­pem. Jako że dłu­gie godzi­ny spę­dza­ne za biur­kiem dają się moc­no we zna­ki stwier­dzi­łam, że pły­wa­nie będzie naj­lep­szym spo­so­bem na wzmoc­nie­nie i relaks dla ple­ców. Zale­ża­ło mi rów­no­cze­śnie na tym, aby nauczyć się pły­wać dobrze tech­nicz­nie tak, aby mieć więk­szą przy­jem­ność z pły­wa­nia i aby „warsz­tat” pozo­stał na lata. Wcze­śniej potra­fi­łam pły­wać jedy­nie żab­ką. To zna­czy wyda­wa­ło mi się że to jest żab­ka 🙂
    Zaję­cia prze­szły moje naj­śmiel­sze ocze­ki­wa­nia. Pełen pro­fe­sjo­na­lizm! Pro­wa­dzo­ne z zapa­łem, zaan­ga­żo­wa­niem, bez mono­to­nii. Robert napraw­dę ma odpo­wied­nie podej­ście. Potra­fi dosko­na­le zmo­ty­wo­wać i rozu­mie strach przed wodą. Jego wie­dza fak­tycz­nie poma­ga­ła mi w prze­ła­my­wa­niu moich sła­bo­ści. Nauczył mnie spo­ko­ju w wodzie i „czu­cia wody”. W koń­cu zro­zu­mia­łam, że dia­beł tkwi w szcze­gó­łach 🙂
    Aktu­al­nie dosko­na­le pły­wam na grzbie­cie i krau­lem. Przed nami jesz­cze żab­ka i del­fin 🙂
    Robert dzię­ku­ję!!!!!
    Dzię­ki Tobie wiem teraz, że woda to też mój żywioł!

    Odpo­wiedz
  14. Jarek

    Naresz­cie nauczy­łem się pły­wać! Mia­łem kil­ku innych tre­ne­rów, ale żaden nie przy­niósł tak szyb­kich i sku­tecz­nych efek­tów jak pan Robert. Na począt­ku czu­wał nade mną w wodzie abym mógł swo­bod­nie czuć się w wodzie, a teraz poma­ga mi już z brze­gu dosko­na­lić tech­ni­kę. Obec­nie dopra­co­wu­ję pły­wa­nie na ple­cach i pró­bu­je swo­ich sił w krau­lu. Napraw­dę pole­cam każ­de­mu kto chce w przy­jem­nej atmos­fe­rze nauczyć sie pły­wać

    Odpo­wiedz
  15. mama Macka

    Moje sze­ścio­let­nie dziec­ko roz­po­czę­ło naukę pły­wa­nia od zupeł­ne­go zera. Moje oba­wy, czy syn w ogó­le wej­dzie do base­nu roz­wia­ły się po pierw­szej lek­cji, z któ­rej dziec­ko wyszło z kciu­kiem unie­sio­nym do góry w geście duże­go zado­wo­le­nia. Co praw­da wyszedł na mięk­kich nogach, bo Pan Robert jest wyma­ga­ją­cym nauczy­cie­lem nie pozwa­la­ją­cym się nudzić na lek­cji, ale na pyta­nie, jak było na zaję­ciach odpo­wie­dział sło­wa­mi tre­ne­ra ”BAJA ” ;)) Umie­jęt­ne i bar­dzo życz­li­we podej­ście do dziec­ka zachę­ci­ło Mać­ka do tego spor­tu i zaowo­co­wa­ło duży­mi postę­pa­mi. Po nie­ca­łych dwóch mie­sią­cach nauki pod czuj­nym okiem Pana Rober­ta chło­piec pły­wa!

    Odpo­wiedz
  16. Kacper

    Rober­ta jako instruk­to­ra pły­wa­nia pole­ci­ła mi kole­żan­ka, któ­ra dosko­na­li­ła u nie­go tech­ni­kę pły­wa­nia. Ja swo­ją przy­go­dę z pły­wa­niem roz­po­czą­łem jako zupeł­ny laik a wręcz z awer­sją do pły­wa­nia ze wzglę­du na przy­kre doświad­cze­nia z prze­szło­ści. W zasa­dzie nie obie­ca­łem sobie zbyt wie­le po tych zaję­ciach ale moje osią­gnię­cia prze­kro­czy­ły moje naj­śmiel­sze ocze­ki­wa­nia. I to dzię­ki Rober­to­wi, któ­ry zaopie­ko­wał się mną jak “tata”. Myślę, że Rober­ta mogę śmia­ło nazwać “ojcem wszyst­kich uczą­cych się pły­wać” Ser­decz­nie pole­cam naukę pły­wa­nia u Nie­go.

    Odpo­wiedz
  17. Kursant NO 1

    Pły­wać każ­dy może, tro­chę lepiej lub tro­chę jesz­cze lepiej. Przed kur­sem woda, pły­wa­nie dawa­ły mi zaba­wę, ale po takim cyklu 10lek­cji z Rober­tem wska­ku­je się na inny poziom.
    Jaki? Spró­buj­cie sami.
    Wcze­śniej w krau­lu ręce cho­dzi­ły mi podob­no jak kosiar­ka, ale mój nauczy­ciel tak sko­ry­go­wał, że teraz jest cudow­ne szy­bo­wa­nie po wodzie. Dla zain­te­re­so­wa­nych dodam, że moje wcze­śniej­sze pły­wa­nie gru­po­we nie polep­szy­ły za bar­dzo krau­la. Robert wyła­pał błę­dy i uparł się je wyeli­mi­no­wać. Nie­raz nabie­gał się z jed­ne­go na dru­gi koniec base­nu za mną, żeby wyśle­dzić każ­dy zły ruch. CHA! to mi się podo­ba­ło, dobry jest i już, dopin­gu­je i moty­wu­je, dla­te­go chęt­nie Go reko­men­du­ję. No i co jesz­cze…. wydu­sza 7 poty, więc war­to wpaść w sidła. Pew­nie nie­dłu­go zabrak­nie mi dopin­gu i dal­szych tech­nik, tak­że jeśli Rober­cie pozwo­lisz to może jesz­cze jeden kur­sik?
    Kur­sant NO 1

    Odpo­wiedz
  18. mama Olka

    Pana Rober­ta pole­ci­ła nam Pani z base­nu na Roko­sow­skiej. Zapi­sa­li­śmy swe­go 6-​let­nie­go syn­ka, bo nie tyl­ko nie umiał pły­wać, ale bał się wody. Już pierw­sze spo­tka­nie z wuj­kiem (tak Oluś nazy­wał tre­ne­ra) było dla nas miłym zasko­cze­niem. Pan Robert nie obie­cy­wał od razu cudów, spra­wę sta­wiał jasno i uczci­wie. Zaczy­nał pra­co­wać nad naszym syn­kiem, nad zanu­rze­niem gło­wy. Tro­chę to trwa­ło, jed­nak mimo lęku przed wodą Oluś chęt­nie jechał na basen i spo­tka­nie z wuj­kiem. Co praw­da po paru lek­cjach, kie­dy dalej nie chciał zanu­rzyć gło­wy my jako rodzi­ce zaczy­na­li­śmy wąt­pić w nasze­go syn­ka. Jed­nak powo­li oswa­jał się z wodą, potem czy­nił następ­ne kro­ki. Pan Robert ma wspa­nia­łe podej­ście, umie zająć dziec­ko. No cud się stał, bo Olek pły­wa, cud, bo napraw­dę zaczy­nał od zera. Obec­nie nie cho­dzi­my do Pana Rober­ta, zro­bi­li­śmy prze­rwę waka­cyj­ną. Ale po ostat­niej lek­cji Olek się zasmu­cił, że nie zoba­czy wuj­ka.
    Dzi­siaj Olek nas miło zasko­czył zdo­był dyplom za samo­dziel­ne prze­pły­nię­cie 25 m w dużym base­nie.
    DZIĘ­KU­JE­MY PANIE ROBER­CIE, W PANA RĘKACH CUDA SĄ MOŻ­LI­WE.
    Rodzi­ce Olka.

    Odpo­wiedz
  19. M.Pstrokoński-Tata Adasia

    Pan Robert nauczył moje­go 6-​let­nie­go syna pły­wać, i to jak! Przede wszyst­kim tech­ni­ka i styl: uło­że­nie każ­de­go ele­men­tu ruchu i ukła­du każ­dej czę­ści cia­ła dopra­co­wa­ne do per­fek­cji. Żad­nych dróg na skró­ty. Tyl­ko taka nauka gwa­ran­tu­je efek­tyw­ny (i efek­tow­ny!) styl pły­wa­nia.
    A wiem coś o tym, bo sam pły­wa­łem wyczy­no­wo…

    To wszyst­ko moż­li­we tyl­ko dzię­ki zaan­ga­żo­wa­niu na 100% Instruk­to­ra. Non stop „nad“ pły­ną­cym Ada­siem, non stop kory­go­wa­nie sty­lu, uży­tecz­ne uwa­gi i pod­po­wie­dzi.

    Odpo­wiedz
  20. Jaro

    Zaję­cia u Rober­ta to naj­lep­szy spo­sób na naukę pły­wa­nia. Od pół roku regu­lar­nie cho­dzi­łem na basen i stwier­dzi­łem że dobrze by było dosko­na­lić tech­ni­kę. Robert od razu zapro­po­no­wał nad czym war­to popra­co­wać żeby osią­gnąć naj­lep­sze efek­ty. Po 10 tre­nin­gach mogę powie­dzieć że nie spo­dzie­wa­łem się tak szyb­kich rezul­ta­tów. Traf­ne wska­zów­ki po każ­dym ćwiczeniu/​długości w przy­swa­jal­nej ilo­ści pod okiem Rober­ta to naj­lep­szy spo­sób na naukę pły­wa­nia.

    Odpo­wiedz
  21. Piotrek

    Do Rober­ta przy­sze­dłem z zamia­rem doszko­le­nia tech­ni­ki pły­wa­nia krau­lem oraz grzbie­tem – tym dru­gim nie pły­wa­łem w ogó­le, zaś krau­lem „jakoś pły­ną­łem“. Nie topi­łem się wpraw­dzie, ale tech­ni­kę pły­wa­nia dotąd wymy­śla­łem sobie sam, stąd męczy­łem się szyb­ko i gene­ral­nie pły­wa­łem nie­efek­tyw­nie.

    Odby­łem z Rober­tem 15 zajęć. Nauka odby­wa­ła się „war­stwo­wo“ w for­mie kolej­nych zadań mają­cych popra­wić poszcze­gól­ne ele­men­ty tech­ni­ki pły­wa­nia np. popra­wę wychy­le­nia łok­cia w krau­lu, czy wycią­gnie­cia ramie­nia w sty­lu grzbie­to­wym… Ja nawet nie pamię­tam już tych wszyst­kich ćwi­czeń, któ­re prze­ro­bi­li­śmy, ale każ­de mia­ło swój sens i każ­de coś zmie­nia­ło. Robert cier­pli­wie tłu­ma­czy i kory­gu­je. Roz­kła­da­jąc tech­ni­kę pły­wa­nia na czyn­ni­ki pierw­sze uda­ło mi się w jakimś stop­niu zro­zu­mieć na czym pole­ga pły­wa­nie, zaś Robert dopil­no­wał by wie­dza ta wcho­dzi­ła mi w nawyk. Każ­de 45 minut z Rober­tem uczy­ło mnie cze­goś prak­tycz­ne­go i oducza­ło rze­czy zbęd­nych.

    Na koniec ostat­nich zajęć jak zwy­kle pły­ną­łem „same nogi z desecz­ką przed sobą“. Na pierw­szych zaję­ciach led­wo robi­łem 25m w ten spo­sób… Dziś zro­bi­łem 5x 50m i to w ramach relak­su 🙂 Kon­dy­cja i tech­ni­ka to taki „efekt ubocz­ny“ zajęć pły­wac­kich u Rober­ta 😉

    Dzię­ki Robert!

    Odpo­wiedz
  22. Wiktor

    Do Rober­ta przy­sze­dłem w celu popra­wie­nia tech­ni­ki w krau­lu oraz naucze­nia się pły­wać od zera del­fi­nem.
    Roz­po­czę­li­śmy od trud­niej­sze­go tema­tu, czy­li del­fi­na. Spo­koj­nie z każ­dą godzi­ną tre­nin­gu opa­no­wy­wa­łem ten trud­ny, a przede wszyst­kim męczą­cy styl. W szli­fo­wa­niu sty­lu motyl­ko­we­go ogrom­nie pomoc­ne były licz­ne nagra­nia video, któ­re tłu­ma­czo­ne od razu na tre­nin­gu poma­ga­ły mi zro­zu­mieć, w któ­rych momen­tach co nale­ży popra­wić. W łącz­nie 20 spo­tka­niach nauczy­łem się pły­wać del­fi­nem sty­lo­wo i swo­bod­nie na dystan­sie 50 m, popra­wi­łem tech­ni­kę i wytrzy­ma­łość w krau­lu spor­to­wym co pozwo­li­ło mi zdać egza­min na ratow­ni­ka WOPR. Do tego licz­ne wska­zów­ki co do oddy­cha­nia, nawro­tów, rady tech­nicz­ne przy innych stylach…Mógłbym wymie­niać i wymie­niać. Te pra­wie 3 mie­sią­ce cięż­kiej pra­cy z Rober­tem były dla mnie bar­dzo owoc­ne. Pole­cam każ­de­mu, kto chce opa­no­wać lub popra­wić wyni­ki i tech­ni­kę w jakim­kol­wiek sty­lu pły­wac­kim.

    PS: Naj­lep­sze i myślę dobrze świad­czą­ce o Rober­cie jest to, że gdy spo­ty­ka­my się na base­nie, zawsze mogę liczyć na radę lub wska­zów­ki doty­czą­ce pły­wa­nia.

    Odpo­wiedz
  23. mama Oliwki

    Cór­ka cho­dzi na zaję­ci indy­wi­du­al­ne do pana Robert od 8 mie­się­cy. Bar­dzo podo­ba mi się jego podej­ście do szcze­gó­łów i dopra­co­wa­nia tech­ni­ki. Nie cho­dzi sobie od brze­gu do brze­gu byle czas minął ale jest sta­le w kon­tak­cie z pły­ną­cym dziec­kiem i kory­gu­je wszyst­kie błę­dy. Dodat­ko­wo dzię­ki fizjo­te­ra­peu­tycz­ne­mu doświad­cze­niu pana Rober­ta cór­ka z dość głę­bo­kiej posta­wy sko­lio­tycz­nej wyszła „na pro­stą“. Nawet nasza recha­bi­li­tant­ka była zaskocz­na efek­tem 🙂

    Odpo­wiedz

Wyślij komen­tarz

Twój adres ema­il nie zosta­nie opu­bli­ko­wa­ny. Pola, któ­rych wypeł­nie­nie jest wyma­ga­ne, są ozna­czo­ne sym­bo­lem *